Jak pomogliśmy klientowi zabezpieczyć firmę przed konfliktem spadkowym?
18.05.2026
–
4 min

Case study
Pan Krystian (imię zmienione) od ponad 30 lat rozwijał firmę produkcyjną. Biznes był stabilny, dobrze poukładany, a jego dzieci – dwoje – od kilku lat pracowały w spółce. Trzecie wybrało zupełnie inną ścieżkę zawodową.
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało dobrze. Do momentu, kiedy pojawiło się pytanie: co stanie się z firmą, kiedy zabraknie właściciela?
Problem był typowy, choć często odkładany na później:
- dwójka dzieci zaangażowana w biznes chciała dalej nim zarządzać,
- trzecie oczekiwało „uczciwego udziału”, ale bez wchodzenia w spółkę,
- brak było jasnych zasad, kto i na jakich warunkach podejmuje decyzje.
Klient obawiał się jednego scenariusza: konfliktu, który sparaliżuje firmę, nad którą pracował całe życie.
Co zaproponowaliśmy?
Zamiast klasycznego podziału udziałów, zaprojektowaliśmy strukturę opartą o fundację rodzinną:
- udziały w spółce trafiły do fundacji,
- zarządzanie firmą powierzono osobom faktycznie zaangażowanym operacyjnie,
- zasady wypłat dla wszystkich dzieci zostały jasno określone w statucie,
- wprowadzono mechanizmy zapobiegające blokowaniu decyzji.
Efekt?
Firma nie została „podzielona na części”.
Została zachowana jako jeden, sprawnie działający organizm.
Dzieci pracujące w biznesie mają realny wpływ na jego rozwój, a pozostali członkowie rodziny korzystają z wypracowanych zysków bez dodatkowych obciążeń podatkowych i bez konieczności angażowania się w zarządzanie operacyjne.
Co najważniejsze: zniknęło ryzyko sporu, który mógłby zniszczyć zarówno relacje rodzinne, jak i samą firmę.
Komentarz
W wielu firmach rodzinnych największym zagrożeniem nie jest rynek, tylko brak decyzji sukcesyjnych.
Fundacja rodzinna pozwala oddzielić własność od zarządzania – i właśnie to najczęściej rozwiązuje problem.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak taka struktura mogłaby wyglądać w Twojej sytuacji – warto zacząć rozmowę odpowiednio wcześniej.

